Edain z rodu Hadora
Enneagram: 5w4 Pomógł: 2 razy Dołączył: 06 Lip 2007 Posty: 42 Skąd: Poznań
Wysłany: 28-07-2007, 11:07
W poście wysłanym przez Melineę dnia 6 listopada 2006 roku w temacie o tolkienowskich pracach magisterskich:
Melinea napisał/a:
Obecnie pracuję nad pracą magisterską pt "Magic in J.R.R. Tolkien's and William Shakespeare's selected works" ("Magia w wybranych utworach Tolkiena i Szekspira").
Oczywiście Szekspir pojawił sie w niej dlatego, że Tolkien narzekał na jego użycie magii w swoich listach niejednokrotnie. Staram się poszukać jednak i podobieństw (do czego zachęca mnie mój promotor - Szekspirolog zresztą!).
Trzeba się temu bliżej przyjrzeć...
Oto początek analizy:
W liście 131., który adresowany był do Miltona Waldmana, Tolkien pisał:
Cytat:
Za moimi opowieściami kryje się teraz grupa języków ( w większości o zarysowanej tylko strukturze). Lecz tym istotom, które po angielsku w sposób mylący nazywam ‘elfami’*, dałem dwa spokrewnione ze sobą języki, w większym stopniu dopracowane, posiadające pisaną historię oraz formy (języki odpowiadające dwóm różnym stronom mojego lingwistycznego gustu) naukowo wyprowadzone ze wspólnego pnia.
_________
* Przypisujące temu słowu jego dawne znaczenie, które przetrwało, aż do czasów Spensera – zaraza na Willa Szekspira i jego przeklęte pajęczyny. (Listy s 216)
W liście 151, adresowanym do Hugh Brogana:
Cytat:
[...] głęboko żałuję użycia słowa ‘elfy’, choć jest ono odpowiednie względem pochodzenia i pierwotnego znaczenia. Jednak straszna dewaluacja tego słowa, w której niewybaczalną rolę odegrał Szekspir, obciążyła je godnymi pożałowania skojarzeniami, których nie da się już odwrócić. (Listy s 278)
Widać wyraźnie, że jednym z powodów antypatii Tolkiena był sposób użycia słowa 'elfy'...
_________________ 465 PE - narodziny Dagnir Glaurunga
---------------------------------
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
1 Kor 13,11
Ostatnio zmieniony przez Mormegil465 28-07-2007, 12:50, w całości zmieniany 1 raz
Edain Pomógł: 4 razy Wiek: 28 Dołączył: 18 Sie 2005 Posty: 107 Skąd: Gdańsk/Olecko
Wysłany: 28-07-2007, 13:27
Co sądził Tolkien o twórczości Williama, można dowiedzieć się z wypowiedzi J.R.R. przytaczanej w Inklingach:
Cytat:
-Hamlet to niezła sztuka - mówi Tolkien- jeżeli za taką się ją uznaje i nie zaczyna się jej analizować. Prawdę mówiąc, moim zdaniem wszystkie sztuki Starego Billa są takie same; nie kryją się w nich żadne rozsądne koncepcje.
_________________ Grab a drink, grab a glass, after that I grab yo ass ^^
Ostatnio zmieniony przez Brecht 28-07-2007, 13:31, w całości zmieniany 1 raz
Pomogła: 87 razy Dołączyła: 27 Gru 2006 Posty: 2083
Wysłany: 28-07-2007, 17:18
David Colbert w Magicznym świecie Władcy Pierścieni napisał/a:
Za wprowadzenie do literatury głupiutkich elfów i wróżek Tolkien winił Williama Szekspira. Co prawda, Szekspir nie był pierwszym autorem piszącym o małych skrzatach, jednak robił to tak często i tak dobrze, że jego wizja elfów się przyjęła. Najlepszym tego przykładem jest Sen nocy letniej, sztuka rozgrywająca się w zaczarowanym lesie. Sympatyczny chochlik Puk opisuje maleńkie skrzaty, które łatwo przestraszyć i które w popłochu „wchodzą w głąb czarek żołędzich” (przeł. K. I. Gałczyński, akt II, sc. 1). Małe wróżki pojawiają się też w wielu innych sztukach Szekspira. Tolkien, który był bardzo przywiązany do koncepcji dostojnych elfów, nie znosił Szekspirowskich elfów i wróżek. Pewnemu czytelnikowi powiedział, że Szekspir odegrał „niewybaczalną rolę” w tym procesie (Listy, s. 278).
Wspominka na temat tej niechęci Tolkiena do Szekspira z powodu elfów już była, ale cytat mam inny
Garść cytatów z opracowania "Pierścień Tolkiena" autorstwa Davida Daya:
Przede wszystkim znajdujemy potwierdzenie niechęci Tolkiena do Shakespeare'a:
David Day, Pierścień Tolkiena napisał/a:
Tolkien, jak się zdaje, z wyraźną przyjemnością wygłaszał najstraszniejszą w ustach Anglika herezję, że nie znosi Shakespeare'a. W rzeczywistości posuwał się nawet dalej, kwestionując w ogóle wartość dramatu jako gatunku literackiego. We wspomnianym eseju O baśniach doszedł do wniosku, że dramat jest zasadniczo wrogi tak na ogół lubianej "fantastyce", ponieważ sam w sobie stanowi coś w rodzaju podrabianej fantastyki. Tolkien stwierdził, że fantastyka, bardziej niż jakikolwiek inny gatunek literacki, aby przetrwać, potrzebuje ze strony czytelnika "życzliwego odrzucenia niewiary". W udramatyzowanej fantastyce (jak scena z Czarownicami w Makbecie) zdaniem Tolkiena "niewiara została nie tyle odrzucona, co powieszona, rozwłóczona końmi i poćwiartowana".
I cytowane za Dayem słowa samego Tolkiena na ten temat:
J.R.R. Tolkien, O baśniach napisał/a:
Makbet to w istocie dzieło dramaturga, który powinien był, przynajmniej w tym jednym przypadku, napisać opowieść, gdyby miał po temu zdolności lub cierpliwość.
Day znajduje jednak pozytywny aspekt tej niechęci:
David Day, Pierścień Tolkiena napisał/a:
Ta osobliwa niechęć Tolkiena do Shakespeare'a i Makbeta okazała sie mimo wszystko niezwykle owocna, szczególnie w odniesieniu do tych epizodów Władcy Pierścieni, które dotyczą Entów. Chociaż genetycznie sami Entowie wywodzą się ze źródeł filologicznych, to jednak motyw pamiętnego "Marszu Entów" zapożyczony został od Shakespeare'a.
Tolkien miał rzucić Shakespeare'owi swego rodzaju wyzwanie, tworząc własne wersje wątków z Makbeta. Dramat stał się więc "negatywną inspiracją", impulsem do "naprawienia" tego, co "zepsuł" Shakespeare.
David Day, Pierścień Tolkiena napisał/a:
Chociaż (...) "Ent" jest po prostu anglosaskim określeniem "olbrzyma", to prawdziwym źródłem inspiracji było dążenie Tolkiena by stworzyć archetyp mitu, kryjącego się za nieco jego zdaniem kulawą opowieścią Shakespeare'a.
J.R.R. Tolkien napisał/a:
Ich rola w historii jest wynikiem, jak przypuszczam, mojego gorzkiego rozczarowania i niesmaku, sięgającego jeszcze czasów szkolnych, z powodu kiepskiego wybiegu, jakim posłużył się Shakespeare, by przywieść <<wielki las Birnam pod Dunsinanu mury>>:pragnąłem obmyśleć taką sytuację, w której drzewa rzeczywiście mogłyby wyruszyć na wojnę.
Pożyczony od Shakespeare'a jest też wg Daya motyw przepowiedni o śmierci Czarnoksiężnika z Angmaru:
David Day, Pierścień Tolkiena napisał/a:
Tolkienowski zły władca Upiorów Pierścienia - Król-Czarnoksiężnik z Morgulu - który zaprzedał swoją śmiertelną duszę Sauronowi za pierścień władzy i iluzję ziemskiego panowania, ma przywodzić nam na myśl wielki i starożytny archetyp dla przedstawionej w Makbecie historii króla o skazanej na potępienie i przeklętej duszy.
By nikomu nie umknęła ta analogia, czy też wyzwanie rzucone Shakespeare'owi przez Tolkiena, życia Króla-Czarnoksiężnika strzeże proroctwo, niemal identyczne z przepowiednią, chroniącą Makbeta. Tolkienowskiego Króla-Czarnoksiężnika "nie może dosięgnąć zguba z ręki męża", podczas gdy podobnie zwiedziony Makbet "nie może paść z ręki człowieka zrodzonego z niewiasty".
EDIT
Dodaję znaleziony przed chwilą krótki cytat z Listów:
J.R.R. Tolkien napisał/a:
Except Shakespeare (which I disliked cordially), the chief contacts with poetry...
(podkreślenie moje)
_________________ Ar apa lómë tulë i aurë
Ar apa raumo tulë i quildë
Sí aiwi eccoitanten
Ranyala lattinessen
Spróbuję uzupełnić to, co napisaliście wyżej kilkoma informacjami z książki Scull i Hammonda pt. The J.R.R. Tolkien Companion and Guide.
Przede wszystkim Tolkien uważał, że dramat zajął zbyt ważne miejsce, skupia na sobie zbyt wiele uwagi w stosunku do dobrej prozy (list do panny Jaworskiej z 9 grudnia 1965 opublikowany w katalogu Sotheby z 1978 r.). Zdaniem Tolkiena tę niezasłużoną pozycję dramat uzyskał właśnie dzięki Shakespeare'owi.
Dlaczego dramat był dla Tolkiena czymś gorszym od prozy fantastycznej? W O baśniach Tolkien tłumaczy, że dramat nie wykorzystuje jednej z naszych mocy, jaką jest nasza wyobraźnia. W dramacie nie musimy wyobrażać sobie postaci czy miejsc, bo mamy je podane - widzimy je na scenie. Proza nie stawia ograniczeń wyobraźni. I tu jest - z perspektywy Tolkiena, wielkiego apologety wyobraźni - wyższość prozy nad dramatem.
Tolkien poznał dzieła Shakespeare'a najpewniej w czasach Szkoły Króla Edwarda - między jesienią 1903 a latem 1905. Z perspektywy lat miał za złe, że nie poznawał wtedy innej angielskiej literatury poza Shakespeare'm właśnie. Jedną ze sztuk, które czytał w czasie swej nauki był Makbet. I to właśnie z tej sztuki pochodzą motywy "maszerującego lasu" Entów oraz przepowiedni na temat losu Czarnoksiężnika. W Makbecie w Akcie IV podkreśla się też uzdrowicielskie moce króla Edwarda Wyznawcy, co mogło mocno wpłynąć na motyw Aragorna - uzdrawiającego króla we Władcy.
W czasie studiów musiało Tolkiena denerwować, że studenci języka angielskiego tak wiele czasu muszą poświęcać Shakespeare'owi, a nie na przykład poezji staroangielskiej. Gdy miał w swoim czasie wpływ na tworzenie nowego programu nauczania, brał udział w usuwaniu szekspirowskich wpływów na Wydziale Języka Angielskiego.
Ważna jest też sprawa elfów w Śnie nocy letniej Shakespeare'a. Tolkien czynił wielkiego dramaturga odpowiedzialnym za utrwalenie żartobliwego i niepoważnego wizerunku tych istot w literaturze angielskiej. Ale przecież i Tolkien nie zawsze postrzegał elfy jako potężne istoty z germańskiej mitologii! Wspomnijmy choćby wiersze Goblin Feet czy The Princess Ní, albo elfy z Księgi Zaginionych Opowieści.
Myślę, że Tolkien lubił szokować swoich słuchaczy i czytelników "herezjami" na temat wielkiego Shakespeare'a. Shakespeare w czasach Tolkiena był traktowany jak "bóg" literatury angielskiej. Trzeba było być bardzo odważnym, żeby w czambuł krytykować dzieło tego twórcy. A Tolkien lubił takie prowokacje. Do tego oceniał go z zupełnie innej, niszowej perspektywy badacza języka staroangielskiego (Shakespeare pisał w języku nowoangielskim - żeby chociaż był to średnioangielski...). Warto jednak pamiętać, że zaliczał Williama (czemu w Polsce nie mówimy: Wilhelma?) Shakespeare'a do największych twórców w dziejach. W liście z 4 listopada 1954 r. (do ojca Murray'a) pisze, że przy Homerze, Beowulfie, Wergiliuszu czy też greckiej albo szekspirowskiej tragedii jego Władca Pierścieni jest niczym.
Choć dziś znamy wybitnie miejsce Tolkiena w światowej literaturze, sam pisarz miał do siebie i swojej twórczości dystans i nigdy by nie powiedział, że stworzył coś na miarę Shakespeare'a.
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
Pomogła: 87 razy Dołączyła: 27 Gru 2006 Posty: 2083
Wysłany: 30-07-2007, 12:20
Kawałek dotyczący wspomnianych wcześniej entów
Cytat:
Odchodząc już od dawnych legend i mitów pragnę wspomnieć jeszcze o nieukrywanej antypatii Tolkien do twórczości Szekspira, a w szczególności Makbeta. Owa niechęć, jak się okazało była dość owocna i Tolkien poprawiając Szekspira uzupełnił swoje dzieło. Pierwszym przykładem są Enty - Pasterze Drzew. Słowo Ent to anglosaskie określenie olbrzyma, a Tolkien chciał stworzyć archetyp mitu, kryjącego się za kulawą jego zdaniem opowieścią Szekspira. Nie podobał mu się sposób w jaki wybitny dramaturg przeniósł wielki las Birnam pod Dunsinsnu mury. Stąd więc we Władcy Pierścieni Marsz Entów na warownię Sarumana Białego.
(całość tutaj) Zaznaczam tylko, że jest kłopot z polskimi znakami, do przytoczonego fragmentu musiałam dodawać.
W dalszej części jest też trochę o wodzu Nazguli, ale nic ponad to, co już tu napisał Encaitar.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum