 |
Elendili - Przyjaciele Elfów
Społeczność miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
|
|
Jak to z wydawaniem Tolkiena w PRL-u było |
| Autor |
Wiadomość |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 07-02-2007, 23:54 Jak to z wydawaniem Tolkiena w PRL-u było
|
|
|
Jest pewien temat, którego w polskim fandomie jeszcze do końca nie rozgryźliśmy. Częściowo zajmował się tą sprawą w swoich tekstach Tadeusz A. Olszański, ale jest jeszcze wiele do zbadania. Chodzi o odtworzenie historii wydawania Tolkiena w PRL-u, w latach 1958 (gdy cały proces rozpoczęto) - 1963 (gdy ukazał się w Polsce Powrót Króla). Chodzi o dotarcie do archiwów wydawnictw Iskry i Czytelnik, żeby zbadać, czy nie została tam jakaś korespondencja między wydawnictwem Allen & Unwin a polskimi wydawcami, jakieś relacje z pobytu Raynera Unwina w Polsce w roku 1958, jakieś szczątki korespondencji Anglików z panią Marią Skibniewską.
Czytając książkę Hammonda i Scull pt. J.R.R. Tolkien Companion and Guide: Chronology znajdujemy wiele ciekawych faktów.
Wygląda na to, że polskie wydanie książek Tolkiena (H i WP) ukazało się w Polsce dzięki temu, że profesor Mroczkowski z Uniwersytetu Lubelskiego (chodzi o KUL czy Marię Skłodowską-Curie? Lublinianie, pomóżcie!) poznał Tolkiena w Oksfordzie i zapytał go, czy zgodziłby się na wydanie swoich książek za Żelazną Kurtyną. Tolkien w liście z 2 czerwca 1958 r. pisze o tym do R. Unwina. Prof. Mroczkowski sam chciał ponoć tłumaczyć książki Tolkiena, ale Profesor nie był pewien jego umiejętności (przede wszystkich umiejętności dobrego pisania po polsku). Tolkien poprosił wydawnictwo Allen & Unwin o przejęcie pałeczki.
Być może prof. Mroczkowski był pośrednikiem między Anglikami i polskimi wydawnictwami. Być może to on zaaranżował wyjazd Raynera Unwina do... Polski (sic!). Bo oto 19 czerwca tego samego roku Unwin pisze do Tolkiena po powrocie z naszego kraju (musiał tu być, najpewniej w Warszawie, w czerwcu 1958 r.), że wydaniem książek Tolkiena są zainteresowane dwa wydawnictwa: Iskry (chcąc wydać Hobbita) i Czytelnik (wyda Władcę Pierścieni). Tu Hammond i Scull podają informację nt. płatności za prawa do tłumaczenia:
| CG I, str. 529 napisał/a: | | Half of the payments for translation rights cannot be transferred out of Poland, but Allen & Unwin usually adjust the amount asked so that the 50% transferable into sterling is not too insignificant. |
'Połowa należności za prawa do tłumaczenia nie może zostać przelana poza terytorium Polski, ale A & U zwykle dostosowują wymaganą kwotę tak, że 50% możliwe do przelania stanowi i tak niemałą sumę' (dobrze przełożyłem? Bo coraz bardziej wątpię w swoją znajomość "anglika")
Tutaj pisałem o dziejach przekładu pani M. Skibniewskiej. Może ktoś z Was ma więcej informacji na temat początków wydawania Tolkiena w Polsce? Może wiecie coś więcej o podróży Raynera Unwina do Polski? Może ktoś ma dojścia do archiwów Iskier czy Czytelnika.
Kochani, może ktoś z Elendilich studiuje filologię czy bibliotekoznawstwo i szuka ciekawego tematu dla pracy magisterskiej lub innej naukowej? Przecież można z pomocą uczelni dotrzeć do takich mało znanych dokumentów, przetrząsnąć jakieś archiwa w Warszawie, dotrzeć do syna pani Skibniewskiej. Kto wie, może w polskich archiwach kryją się jakieś ciekawe tajemnice, np. listy prof. Mroczkowskiego do Tolkiena, listy Unwina do Iskier, Czytelnika albo samej Skibniewskiej? Przeprowadźmy prawdziwe śledztwo dziennikarskie! Co o tym myślicie? |
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 18-02-2007, 11:23
|
|
|
Oto fragment mojej korespondencji z Tadeuszem A. Olszańskim, która dotyczy tego tematu. Publikuję część listu TAO za jego zgodą (cuio anann, Halbarad!):
| Cytat: | W moich dociekaniach nad historią „Władcy Pierścieni” w Polsce napotkałem na barierę nie do pokonania, przynajmniej póki nie przejdę na emeryturę: poszukiwań w nieuporządkowanych zbiorach archiwalnych nie da się pogodzić z pracą zawodową. Niemniej dowiedziałem się dość dużo i każdy, kto chciałby podjąć dalsze poszukiwania, powinien zapoznać się z moim artykułem „Polska historia Władcy Pierścieni” w Aiglosie nr 6, sumującym wiedzę, dostępną przed pojawieniem się „J.R.R. Tolkien Companion and Guide”.
Profesor Przemysław Mroczkowski był z pewnością inicjatorem wydania dziel Tolkiena po polsku; sam pisał o tym w recenzji „Wielka baśń o prawdach” [Przegląd Kulturalny nr 49 z 1961 r.]. Cieszę się, że znalazło to nowe potwierdzenie; sądzę jednak, że jego rola skończyła się na przekonaniu kierownictwa Iskier i Czytelnika do wydania dzieł Tolkiena, dalsze zaś działania, w tym przygotowanie wizyty R. Unwina w Polsce, prowadziły już same wydawnictwa, dysponujące odpowiednimi komórkami. Pod koniec lat pięćdziesiątych wydawano w Polsce dużo literatury zachodniej żyjących autorów, więc wydawnictwa miały doświadczenie we współpracy z zagranicznymi autorami i wydawcami.
Prof. Mroczkowski wykładał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim przez kilkanaście lat (od końca czterdziestych do początku sześćdziesiątych, dokładnych dat nie znam). Jednak studiował i doktoryzował się na Uniwersytecie Jagiellońskim, tam też pracował od początku lat sześćdziesiątych do końca kariery zawodowej. Tolkiena poznał w 1956 r. w czasie krótkotrwałego pobytu w Oksfordzie (wcześniej był tam na stypendium w 1948 r.). Na marginesie – skoro przedstawił mu się słowami „przybywam z Mordoru”, musiał wcześniej przeczytać „Władcę” i może właśnie z tego powodu chciał poznać Tolkiena.
Daniel Grotta w swej książce określa Mroczkowskiego jako „przyjaciela Tolkiena” i wspomina o listach Tolkiena doń (m. in. z wzmiankami o negocjacjach dotyczących praw do ekranizacji „Władcy pierścieni”) [Daniel Grotta, „Tolkien, twórca Śródziemia”, Warszawa1998 s.178]. Z mojej korespondencji z tym autorem wynikło, że jego archiwum przepadło podczas powodzi w 1995 r., natomiast pamięta on, że na trop kontaktów Tolkiena z Mroczkowskim naprowadziła go jego ówczesna żona, Polka, Jolanta Grotta-Kurska, która jego zdaniem wciąż (w 2002 r.) mieszkała w Gliwicach. Być może udałoby się ją odnaleźć, może będzie ona coś pamiętać?
Wzmianki o korespondencji Tolkiena z Mroczkowskim i jego córką znajdowałem też w innych źródłach; sam Mroczkowski pisał o niej w artykule „Oksfordzcy mistrzowie wyobraźni” [Tygodnik Powszechny nr 40/1973], gdzie też ją cytował. Może ktoś z Parmadilich spróbowałby dotrzeć do spadkobierców prof. Mroczkowskiego, odnaleźć nieznane listy Tolkiena (bo listów prof. Mroczkowskiego należy szukać raczej w archiwach Tolkien Estate)?
Jeśli chodzi o poszukiwania archiwalne, jestem sceptyczny, choć gdyby ktoś miał mocne poparcie naukowe, może zdołałby dotrzeć dostatecznie głęboko. Archiwum Czytelnika jest nieuporządkowane. . O archiwum Iskier nie wiem nic (nie zajmowałem się procesem wydawania „Hobbita”), to może być obiecujący trop. Trzeba też mieć na uwadze, że w archiwach nie przechowuje się wszystkiego, akta archiwalne dzieli się na kategorie wg biurokratycznych instrukcji, a znaczna ich część podlega po określonym czasie „brakowaniu” (niszczeniu). I o ile w archiwach powinny wciąż być dokumenty,pozwalające odtworzyć proces podejmowania decyzji wydawniczych (daty, osoby odpowiedzialne) oraz warunki finansowe, to korespondencji z zagranicznymi autorami i wydawcami może już w nich nie być.
Jest wreszcie archiwum Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Wydawnictw i Widowisk (cenzury), obecnie w Archiwum Akt Nowych, dostępne dla badaczy, lecz nie w pełni uporządkowane. Tu – gdyby udało się dotrzeć do odpowiednich dokumentów – znaleźlibyśmy zapewne wiele nowych informacji o tym, jak komunistyczna cenzura „przepuściła” dzieło Tolkiena i czy pewne „retusze” w treści pierwszego wydania były wymogiem urzędu, czy też nie. Nie ma jednak nadziei na odnalezienie „szczotek” korektorskich z uwagami cenzury – te były niszczone niezwłocznie po wniesieniu zmian do składu (w drukarni), by nie pozostał ślad po konkretnych ingerencjach. Jednak był to czas wielkiego zamętu w tym urzędzie, także organizacyjnego, co prawdopodobnie odbijało się też na stanie sporządzanej dokumentacji.
Sadzę, że poszukiwania w archiwum cenzury dobrze byłoby zacząć od II wydania polskiego (akta z lat 1978-79, bo wtedy zapadła decyzja – 1981). Te akta powinny być lepiej uporządkowane i opisane, a można oczekiwać, że znajdą się tam daty i sygnatury dokumentów, związanych z I wydaniem: wtedy ich poszukiwanie będzie ułatwione.
Można też próbować ustalić skład osobowy kierownictwa SW „Czytelnik” z lat 1956-64 i próbować dotrzeć do ich spadkobierców (bo najpewniej nikogo z nich nie ma już wśród żyjących): może ktoś z nich pozostawił wspomnienia?
Maria Skibniewska nie miała syna, ani w ogóle dzieci (być może zmarły przed nią?). Jej jedynym spadkobiercą jest bratanek, Rafał Skibiński. Nie przejął on archiwum M. Skibniewskiej, które prawdopodobnie nieodwracalnie przepadło.
Jest wreszcie trop, który mógłby podążyć ktoś, rezydujący na Wyspach i mający możliwość poszukiwań archiwalnych (więc raczej nikt z „krajowych” Parmadilich). Akta wydawnictwa Allen & Unwin zostały po likwidacji wydawnictwa, sprzedanego w 1990 r. koncernowi HarperCollins, przekazane uniwersytetowi w Reading. Jakie są możliwości sięgnięcia do tych akt, nie wiem. |
Zobaczcie ile można jeszcze zbadać na naszym polskim gruncie. Studiujący Elendili, do dzieła! |
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
MumakiL [Usunięty]
|
Wysłany: 18-02-2007, 13:33
|
|
|
Istnieje możliwość, iż znaczący zasób informacji na temat Tolkiena, a dokładniej publikacji jego książek w Polsce, oraz kontaktow z Polską, może znajdować się w aktach SB zgromadzonych w lubelskim i krakowskim IPN. Dlaczego? Otóż od schyłku lat 50-tych SB prowadziło intensywną inwigilację prof. Przemysława Mroczkowskiego, podejrzewając go o związki z brytyjskim wywiadem. Inwigilacja była prowadzona od II połowy lat 50-tych, do niemal końca lat 70-tych, kiedy ją zakończono. Zgromadzomo w teczce osobowej prof. Mroczkowskiego duży zespół matriałów z obserwacji.
Można wiec podejrzewać, ze znajdziemy tam także materiały odnośnie jego kontaktow z Tolkienem, jak i jego działań na rzecz publikacji w Polsce Hobbita, czy Władcy Pierścieni. |
| Ostatnio zmieniony przez MumakiL 02-08-2007, 02:31, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
MumakiL [Usunięty]
|
Wysłany: 21-02-2007, 14:02
|
|
|
I jeszcze gwoli uzupelnienia powyższej informacji.
Właśnie się dowiedziałem, że istnieje możliwość, iż znaczący zasób informacji na temat Tolkiena, a dokładniej publikacji jego książek w Polsce, oraz kontaktow z Polską, może znajdować się w aktach SB zgromadzonych w lubelskim i krakowskim IPN.
Dlaczego? Otóż od schyłku lat 50-tych SB prowadziło intensywną inwigilację prof. Przemysława Mroczkowskiego, podejrzewając go o związki z brytyjskim wywiadem. Inwigilacja była prowadzona od II połowy lat 50-tych, do niemal końca lat 70-tych, kiedy ją zakończono.
Zgromadzomo w teczce osobowej prof. Mroczkowskiego duży zespół matriałów z obserwacji. Można wiec podejrzewać, ze znajdziemy tam także materiały odnośnie jego kontaktow z Tolkienem, jak i jego działań na rzecz publikacji w Polsce Hobbita, czy Władcy Pierścieni. |
| Ostatnio zmieniony przez Galadhorn 08-08-2007, 20:12, w całości zmieniany 4 razy |
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 21-02-2007, 14:06
|
|
|
Bardzo interesująca informacja. Tylko kto mógłby to zbadać? Ciekawe czy wśród pracowników IPN są jacyś tolkieniści? Gdyby w jakimś biuletynie IPN ukazał się artykuł o rozpracowywaniu prof. Mroczkowskiego przez komunistów, byłby to istny tolkienistyczny hit. Ciekawe czy doczekamy się kiedyś takich badań. A może u Was na Wydziale, MumakiLu, są historycy, którzy chcieliby i mogliby zająć się takimi badaniami?
A może to ma coś wspólnego z tzw. "Trójką z Oksfordu"? |
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Rebel
Mieszkaniec Śródziemia

Enneagram: 5w4
Dołączył: 07 Cze 2007 Posty: 14
|
Wysłany: 08-06-2007, 20:05
|
|
|
Pozwolę sobie "odgrzać" temat...
| Galadhorn napisał/a: | | Bardzo interesująca informacja. Tylko kto mógłby to zbadać? Ciekawe czy wśród pracowników IPN są jacyś tolkieniści? |
Tak się składa, że są - w osobie niżej podpisanego (choć w moim przypadku określenie "tolkienista" jest mocno na wyrost, ponieważ moja znajomość literatury "okołopierścieniowej" jest raczej mierna). Ale dzięki za zwrócenie uwagi na ciekawe zagadnienie. Postaram się przeprowadzić małe rozpoznanie, może też pod kątem ew. inwigilacji Marii Skibniewskiej? Niestety na jakieś tolkienowskie perełki bym tutaj nie liczył (znając charakter tych materiałów). Ale zobaczymy... |
|
|
|
 |
Galadhorn
Administrator

Enneagram: 3w2
Pomógł: 56 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Gru 2003 Posty: 8268 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 14-12-2007, 14:51
|
|
|
Rebelu, czy udało się coś zbadać?
W hobbitonowym temacie o polskiej recepcji Tolkiena (tutaj) MumakiL napisał coś ciekawego o działaniu PRL-owskiej cenzury przy wydawaniu WP:
| Cytat: | | mogła i się przyczepiała. To szczególnie mocno widać w Dodatkach, gdzie usunięto wszelki aluzje do Eru. Bardzo zabawnie sie to czyta, bo wygląda tak, jakby to Jedyny Pierścień doprowadził do zniszczenia Númenoru. |
|
_________________ Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.
J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań |
|
|
|
 |
Shiryu
Znawca Kronik Zachodu
Pomógł: 9 razy Dołączył: 21 Gru 2003 Posty: 670
|
Wysłany: 14-12-2007, 21:51
|
|
|
| MumakiL napisał/a: | | Bardzo zabawnie sie to czyta, bo wygląda tak, jakby to Jedyny Pierścień doprowadził do zniszczenia Númenoru. | Dokładnie xD Swego czasu popełniłem nawet list do wydawnictwa, zwracając im na to uwagę. Ale to było już w latach 90-tych, a ja nie miałem pojęcia, że istnieje nowsze wydanie... |
_________________ "Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych."
Cytat ze szczególnymi pozdrowieniami dla administracji. |
|
|
|
 |
Brecht
Przyjaciel Eldarów Zaczytany
Edain
Pomógł: 4 razy Wiek: 28 Dołączył: 18 Sie 2005 Posty: 107 Skąd: Gdańsk/Olecko
|
Wysłany: 15-12-2007, 10:29
|
|
|
Niedawno miałem okazję zakupić pierwsze polskie wydanie "Powrotu króla" z 1963 roku i rzeczywiście w dodatkach znaleźć można efekty cenzury:
| Cytat: | | Gdy jednak Ar-Farazon wstąpił na wybrzeże Błogosławionego Amanu, Valarowie zrzekając się swej opiekuńczej roli użyli czaru Jedynego Pierścienia i cały świat się odmienił. |
Tymczasem w aktualnej wersji (również w tłumaczeniu Pani Skibniewskiej) brzmi to tak:
| Cytat: | | Gdy jednak Ar-Pharazon wstąpił na wybrzeże Błogosławionego Amanu, Valarowie, zrzekając się swej opiekuńczej roli, odwołali się do Jedynego i cały świat się odmienił. |
Sprytna zagrywka Czy jednak była to cenzura, czy może błędna interpretacja któregoś z korektorów? |
_________________ Grab a drink, grab a glass, after that I grab yo ass ^^ |
| Ostatnio zmieniony przez Brecht 15-12-2007, 10:58, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|

Emotikony |